środa, 29 lutego 2012

Cisza

Lekcje ciszy są bardzo ważnym elementem każdego montessoriańskiego przedszkola - naszego oczywiście też:) Czasem nam się udają, czasem nie, a od jakiegoś czasu mamy kącik, do którego dzieciaki same mogą się udać w poszukiwaniu ciszy.

W koszyczku ciszy mamy dwie muszle, napis cisza oraz książkę o ciszy. Miała tam być też klepsydra, ale... rozbiła się zanim zdążyła trafić do koszyczka:(


To co było dla mnie zaskakujące, to fakt, że moje dzieci naprawdę często zaglądają do koszyczka ciszy.

Wsłuchują się w szum muszli a w domu jest jakby spokojniej.

W naszym koszyczku celowo nie ma zbyt wielu rzeczy. Moje dzieci są jeszcze małe, dlatego myślę, że zbyt dużo przedmiotów w koszyczku spowodowałoby, że zamiast zaglądać do niego po ciszę, dzieci znalazłyby 1000 sposobów na robienie hałasu:) Teraz idą do kącika tylko i wyłącznie po to, żeby pobyć cicho.

Sylabkowe labirynty

Zabawa polega na doprowadzeniu jednego obrazka do innego (foki do rybki, lalki do misia, wody do szklanki, itp.) po określonej sylabie.

Flamastrem:

Paluszkiem:

Makaronem:

sobota, 25 lutego 2012

Koła ułamkowe

Dziś chciałam Wam pokazać nasze koła ułamkowe. Niestety nie pamiętam, gdzie znalazłam plik z szablonem (jeśli ktoś wie, proszę napiszcie w komentarzach to dodam link), ale Ada zrobiła coś podobnego dla swoich dzieci, tylko kolorowe.
Nasze są czerwone, Dziadek je nakleił na sklejkę, zabezpieczył taśmą, wyciął, dorobił podstawę i są:)

A jak już zainteresownie nimi się skończy, mamy od Dziadka pudełko.


Na razie jednak materiał jest w ciągłym użyciu:)


Zaczęliśmy od takiej prostej gry: każdy gracz rzuca kostką, rusza się po planszy i wybiera odpowiednią część. Potem porównujemy, kto ma najwięcej ten zdobywa punkt. Wygrywa ten, kto pierwszy zdobędzie 10 punktów.

Potem gra polegała na ułożeniu całego koła - punkt zdobywał ten, kto ułożył całe koło z części, jakie mógł wybierać w kolejnych ruchach.

Dokładam koła do naszej kolekcji dzieł dziadkowych tutaj :)

czwartek, 23 lutego 2012

Trójkąty konstrukcyjne

Od niedawna jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami wszystkich pięciu zestawów trójątów konstrukcyjnych, oczywiście dzięki pracy Dziadka:) Ja tylko wydrukowałam Dziadkowi te oto trójkąty. Dziadek nakleił je na sklejkę, zabezpieczył folią samoprzylepną, powycinał, zrobił pudełka i są!


Myślę, że wyszły ekstra! A najważniejsze, że dzieciakom się podoba.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Gramy w mnożenie

Prosta gra, która powstała pod wpływem wielkiej fascynacji mnożeniem:)

Gra polega na tym, że każdy z graczy rzuca dwoma kostkami i wykonuje działanie mnożenia, czyli rysuje tyle kółek ile oczek wypadło na pierwszej kostce, a w nich tyle kropek ile wypadło na drugiej kostce. Ten którego wynik jest większy kładzie serduszko (to była nasza gra walentynkowa, dlatego serduszko:)). Wygrywa ten, kto pierwszy zapełni wszystkie kratki.

wtorek, 14 lutego 2012

Walentynkowo

Dzisiaj krótko o naszych pomysłach na Walentynki:

Transfer wody, tym razem gąbka ma kształt serduszka:)


Kolejny transfer wody, tym razem zakraplaczem, ale gąbka oczywiście różowa


Kilka spinek (wśród nich jedna z serduszkiem) i kartoniki z odrysowanymi kształtami. Zabawa polega na przyczepianiu spinek na odpowiednich obrysach.

Nawlekanka - druciki w kolorach wiadomych:) Po nawleczeniu można z nich zrobić kształt serduszka.


Ćwiczenia w cięciu:


Wstyd się przyznać, ale nie mam pojęcia jak nazwać po polsku "pin pushing".


Drugie śniadanko, czyli kanapki z szynką powycinane w kształt seduszek za pomocą foremek do ciastek.


Naklejanie naklejek walentynkowych, czyli inna wersja zabawy typu dopasuj cień do obrazka:) Na czarny kartonik nakleiłam to, co zostaje po naklejkach, a zabawa polegała na naklejeniu naklejki na odpowiadający jej kształt, jaki w ten sposób powstał na kartoniku.


Lizaki dla najlepszych przyjaciół.

Książeczka o Świętym Walentym.
Strona tytułowa:

i kilka innych stron:

(postać Walentego jest, że tak powiem, z odzysku, bo jak pewnie zauważyliście to piernikowy ludzik - zostało nam ich kilka ze Świąt, więc wykorzystaliśmy:))

i wg mnie najbardziej dramatyczna strona, czyli list Walentego do ukochanej napisany na chwilę przed skazaniem...


A dla młodszych - układanie sylab i pomalowany Walenty.

niedziela, 12 lutego 2012

Mapa dla malucha

Babcia uszyła nam mapę - dwie półkule i osiem woreczków:) Pomysł stąd.
Dzisiaj dzieciaki wysypały zwierzaki, wyciągneły książkę i układały...

Dziękujemy Ci Babciu za ten prezent!

sobota, 11 lutego 2012

I znów szansa na kurs Karen Tyler

Kurs Karen Tyler można wygrać także i tutaj.
Postanowiłam zwiększyć swoje szanse na wygranie tych wspaniałych albumów, jakie Karen daje razem z kursem:)

środa, 8 lutego 2012

Prosty eksperyment na mróz

Co zamarznie najszybciej, co nie zamarnie wcale i dlaczego? Pozwólcie dzieciom zdecydować, jakie płyny przetestować. Nalewamy, podpisujemy i

wystawiamy na mróz. Potem czekamy i sprawdzamy co jakiś czas, jak Pan Mróz weryfikuje nasze hipotezy:)

Na koniec potrzebny jeszcze Tata, który odpowie na pytanie "dlaczego"


Mnożymy nogi

Żaba + 2 dinozaury + krokodyl = 4x4

Chrabąszcz+mrówka+pasikonik=3x6


A pasikonik+chrabąszcz+mrówka+dziwny owad+słoń i bob = 5x6!


Ptaki zimą

Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić fajną stroną: czymskorupka.pl. A oto, jak ta strona nas zainspirowała.

Dowiedzieliśmy się, co grozi ptakom zimą


i dlaczego ptaki nas potrzebują. A skoro nas potrzebują, to do roboty!

Słonina na drut

Orzeszki na sznurek


i do ogródka z tym:









To jest kolba, czyli miękka słonina wymieszana z ziarnami zawinięta w siatkę po cytrusach. Czerwony kolor chyba nie był najlepszym pomysłem, bo ptaki długo się do niej przekonywały i wciąż przylatują do niej tylko te największe:) Następnym razem zrobimy zółtą.

Potem zostało już tylko urządzić punkt obserwacyjny


i wypatrywać

Przez kilka dni żaden ptaszek nie chciał się skusić na nasze rarytasy, ale na szczęście już się to zmieniło i codziennie mamy masę gości. Naprawdę kolorowo jest w naszym otulonym śniegiem ogrodzie:)

wtorek, 7 lutego 2012

Cultural Exchange - Meksyk

Mało nas tu, ale dzieje się dużo. Ostatnio na przykład, dzięki wspaniałej zabawie zorganizowanej przez Melissę z chasingcheerios, byliśmy w Meksyku. Poniżej skrótowy zapis (głównie fotograficzny) z tego co, między innymi, tam robiliśmy.

Najpierw przygotwaliśmy sobie teczkę, w której teraz trzymamy nasze meksykańskie skarby. A mamy ich naprawdę dużo!


Flaga i naklejki, które były w paczce - prosto z Meksyku:)


Potem kilka wstępnych faktów na temat Meksyku - o wszystkim dowiedzieliśmy się z listu, jaki napisała do nas JJ!


Meksykański chłopiec malowany rękami.


Jedni naklejali sylabki

inni pisali.
Motyl wędrowny -Młodsi słuchają Starszych, gdy ci układają obrazki we właściwej kolejności, a potem dopasowują małe obrazki do dużych i sami opowiadają to, czego nauczyli się od Starszych:)

I szacowanie trasy motyla Monarch - 3218 km i nasz niezastąpiony złoty czerwony materiał:)



Piramidy budowane z ciastoliny i ciepłych kamieni, które stygły w słońcu (czyt. w piekarniku).

Jedynie kuchnia meksykańska nie przypadła nam do gustu...:)