Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca własna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca własna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 lutego 2013

Zima z dziadkowymi zabawkami:)

Dziadku, specjalnie dla Ciebie z wielkimi podziękowaniami za Twoją PRACĘ!

Wieża i schody:


Cylindry - wszystkie na raz:


Bywa i tak... (puryści montessoriańscy zamknijcie oczy!:))


Szorstkie literki i cyferki także mają swój renesans:)


Tablice Seguina z obowiązkową rundą honorową ludzika lego:)


Nie wiem jak ta pomoc się nazywa (u nas zwana jest "koralikowymi trójkątami do dodawania"):


Przyszła zima i globus ręcznie malowany przez Dziadka pomógł nam po raz kolejny zobaczyć jak to się stało:)


I nawet jeśli sami tworzymy sobie zabawki (obrazki do zimowego wiersza, które potem wycinaliśmy i laminowaliśmy)



to i tak do zabawy nimi potrzebujemy czegoś, co zrobili dla nas Babcia z Dziadkiem (tablica z irchy, na której inscenizowaliśmy nasz zimowy wiersz:))

niedziela, 16 grudnia 2012

Samokształcenie

Dzięki Dziadkowi (szorstkie litery), cioci Exrudzie (książka niżej), Asi Bednarczuk (książka niżej) i... wujkowi google (tu staramy się, żeby udział wujka był jak najmniejszy!) moje dzieci radzą sobie same w poznawaniu i doświadczaniu tego, co je interesuje:). A ja tylko pstrykam fotki:)

Moje starsze dziecko odczuwa potrzebę poznania wszystkich zwierząt świata i posegregowania ich! Nie ingeruję, nie narzucam systematyki, obserwuję i zadziwiam się tym, jak to sobie fajnie wszystko porządkuje. Część pochodzi z książek, które pochłania, część z... GŁOWY!!! Zgodnie z tym, co pisał Einstein: WYOBRAŹNIA JEST WAŻNIEJSZA OD WIEDZY, najbardziej cieszy mnie to, co pochodzi z spoza książek:)


Mniej więcej proces samokształcenia wygląda tak:

1. dziecko zdobywa jakąś fajną książkę, np. taką jaką dostaliśmy od cioci Exrudy i spisuje wszystkie godne jego uwagi zwierzaki (tak, tak -bogata i dobrze (czyt. w dobre książki) zaopatrzona domowa biblioteczka to podstawa samokształcenia, na każdym etapie edukacji:))



2. wyszukuje w Internecie obrazki tych zwierząt, wkleja je do specjalnie przygotowanego przeze mnie pliku i podpisuje (tutaj tzw. blokada rodzicielska na komputerze wskazana/konieczna!)
3. drukujemy
4.dziecko laminuje i wycina obrazki


5. wymyśla sposób usystematyzowania, tworzy etykiety

(nie ma "psowatych"? No nie ma! i co?! Ktoś musi być tym, który tworzy, prawda?! Gdybyśmy wszyscy byli odtwórcami wiedzy, nauka stałaby w miejscu! Dlatego nie wtrącam się, pozwalam tworzyć, nie każę odtwarzać:))

6. segreguje wg swojego zamysłu (tylko ta ortografia!... tutaj nie ma miejsca na radosną twórczość:) tylko ciągle się zastanawiam, czy to dobra pora, żeby przerywać akt tworzenia TYLKO po to, żeby poprawić błędy ortograficzne... chyba jednak będzie trzeba)


i segreguje...

Moje młodsze dziecko natomiast uwielbia wycinać i kolorować (głównie na czerwono:)) I tu z pomocą przyszła nam Asia Bednarczuk - Autorka fajnych książek dla dzieci: "Trzylatek się nie nudzi" oraz "Pięciolatek się nie nudzi" (wydawnictwo: Akademia Przedszkolaka). W ciągu jednego dnia mój maluch wyciął i pokolorował ponad połowę jednej z nich (książeczka dla trzylatków jest tak skonstruowana, że naprawdę nie musiałam w tym uczestniczyć), następne dni spędził z książeczką dla pięciolatków (dzisiaj już prawie skończona, w myśl zasady: wszystko, co dobre szybko się kończy:)).





Samokształcenie... :)
Dziękujemy Wam CIOCIE za książki!

sobota, 14 kwietnia 2012

Gdy mama pracuje...

Gdy mam dużo pracy, Tata zwykle zajmuje się dziećmi, ale czasem dzieci wolalą same:) Zobaczcie ile pracy wykonały bez naszego udziału!

Ruchomy alfabet:

Puzzle:
Kamyczkowy ludzik:


Jesienne drzewo:


I efekt końcowy odłożony w koszyczku na słońcu, żeby "wyschło, jak wrócę od Babci":)


Dodam tylko, że ani kamyki, ani ta "niebezpieczna" farba do malowania rękami nie leżą na naszej półce artystycznej! Zostały wydobyte z zakazanych miejsc:)

Bajkoczytacz - prezent od Babci:

Początkowo byłam sceptycznie do niego nastawiona, ale gdy mama pracuje...:)

Budowa jajka:

Kilka dni temu dzieci z Tatą znalazły jajko kosa, które wypadło z gniazda. Na początku wyglądało tak:

I w takim stanie włożyłam je do koszyczka razem z kartami na temat budowy jajka od raaany-julka. Gdy usłyszałam smutne: o nieee! Postanowiłam wejść do pokoju zobaczyć, co się stało. A wyglądało to tak:


a jajko z bliska tak:
Choć, gdy dzieci znalazły to jajko było już lekko stłuczone, jakoś poczułam smutek, gdy zobaczyłam je w tym stanie... Moje dziecko stwierdziło, że tylko skrętki nie mogło znaleźć, a pozostałe rzeczy były i że skorupka wapienna była dosyć twarda, a błoda pergaminowa jest tak naprawdę biała... i była masa pytań o funkcje poszczególnych elementów i ... dokładne mycie rąk!

A ślady wody na stoliku i dźwięk koralików świadczył o tym, że dużo było też praktycznych zajęć tego dnia:


A to tylko naprawdę niektóre ich sprawki, bo wchodziłam do ich pokoju tylko wtedy, gdy zbyt długo było w nim cicho, albo gdy dźwięki dochodzące z pokoju wydawały mi się niepokojące:)

Wracam więc spokojnie do pracy... Grunt to dobrze przygotowane otoczenie!:)

PS. a Tata w tym czasie przygotował nam miejsce na mini-ogródek warzywny w ogrodzie!