Gdy mam dużo pracy, Tata zwykle zajmuje się dziećmi, ale czasem dzieci wolalą same:) Zobaczcie ile pracy wykonały bez naszego udziału!
Ruchomy alfabet:

Puzzle:

Kamyczkowy ludzik:

Jesienne drzewo:

I efekt końcowy odłożony w koszyczku na słońcu, żeby "wyschło, jak wrócę od Babci":)

Dodam tylko, że ani kamyki, ani ta "niebezpieczna" farba do malowania rękami nie leżą na naszej półce artystycznej! Zostały wydobyte z zakazanych miejsc:)
Bajkoczytacz - prezent od Babci:

Początkowo byłam sceptycznie do niego nastawiona, ale gdy mama pracuje...:)
Budowa jajka:
Kilka dni temu dzieci z Tatą znalazły jajko kosa, które wypadło z gniazda. Na początku wyglądało tak:

I w takim stanie włożyłam je do koszyczka razem z kartami na temat budowy jajka od
raaany-julka. Gdy usłyszałam smutne: o nieee! Postanowiłam wejść do pokoju zobaczyć, co się stało. A wyglądało to tak:

a jajko z bliska tak:

Choć, gdy dzieci znalazły to jajko było już lekko stłuczone, jakoś poczułam smutek, gdy zobaczyłam je w tym stanie... Moje dziecko stwierdziło, że tylko skrętki nie mogło znaleźć, a pozostałe rzeczy były i że skorupka wapienna była dosyć twarda, a błoda pergaminowa jest tak naprawdę biała... i była masa pytań o funkcje poszczególnych elementów i ... dokładne mycie rąk!
A ślady wody na stoliku i dźwięk koralików świadczył o tym, że dużo było też praktycznych zajęć tego dnia:

A to tylko naprawdę niektóre ich
sprawki, bo wchodziłam do ich pokoju tylko wtedy, gdy zbyt długo było w nim cicho, albo gdy dźwięki dochodzące z pokoju wydawały mi się niepokojące:)
Wracam więc spokojnie do pracy... Grunt to dobrze przygotowane otoczenie!:)
PS. a Tata w tym czasie przygotował nam miejsce na mini-ogródek warzywny w ogrodzie!