sobota, 7 stycznia 2012

Cztery pory roku

Dzisiaj chciałam Wam pokazać kilka pomysłów na zabawy dotyczące pór roku, a także naukę nazw i kolejności miesięcy w roku.

Po pierwsze, oczywiście standardowy eksperyment z lampką i piłką, pokazujący, dlaczego pory roku się zmieniają.


Potem, prace plastyczne: dla młodszych uczących się sylab, LATO i ZIMA to dobra okazja do poćwiczenia (przygotowujemy odpowiednie sylaby, a dziecko nakleja je tak jak trzeba), natomiast dla starszych fanatyków pisania:) pozostawiłam pozostałe pory roku. Na koniec powiesiliśmy dzieła w odpowiedniej kolejności na naszej "wstążce dzieł" i oto one:

Dalej, zabawa talerzykami papierowymi. Tutaj możliwości jest wiele: poznajemy nazwy miesięcy, uczymy się identyfikować je z odpowiednimi porami roku, uczymy się pojęć kwartał i półrocze, widzimy ile miesięcy trwa jedna pora roku, a także, przy okazji, powtarzamy ułamki proste:)


I jeszcze gra: rzucamy dwoma kostkami, dodajemy liczbę oczek na każdej z kostek i kładziemy kamyk na odpowiednim miesiącu. Wygrywa ten, kto pierwszy ułoży cały rok. Wiem, wiem - w ten sposób nie da się ułożyć stycznia:) Na szczęście zainteresowny grą urodził się w styczniu, dlatego na początek każdy z graczy ma bonusa - może położyć kamyk na miesiącu swoich urodzin.


I tym sposobem tylko jedna osoba w naszej rodzinie ma szanse wygrać w tej grze... choć tak naprawdę wygrywamy wszyscy - miło spędzając wspólnie czas:)

5 komentarzy:

  1. Wspaniałe masz pomysły!!! Sprytne rozwiązanie z tym bonusem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczna ta gra z miesiącami!W sam raz dla nas:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne masz pomysły! Bardzo mi się podoba ta zabawa!

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że u Was podobne tematy co u nas ;-) A gra z miesiącami jest świetna, szkoda, że Dominik nie urodził się w styczniu - będę musiała wymyślić inny bonus ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas też pory roku i miesiące - miałam pisać o naszych zabawach, ale sobie odpuszczę ;-) Przy Waszym zabawach nasze schodzą w cień ;-) Bardzo, bardzo ciekawe ujęcie tematu - jak zwykle zresztą ;-)

    OdpowiedzUsuń