Małe rączki pracowały dzielnie,
*Wiem, że nasz ogród nie wygląda jeszcze zbyt efektownie, ale gdybym czekała z tym postem aż do momentu, kiedy rzeżucha urośnie, nie byłoby pewnie sensu się już z Wami tym pomysłem dzielić:)
Dziecko, które naprawdę pokochało swoje otoczenie i wszystkie żyjące stworzenia, które odkryło radość i entuzjazm w pracy, daje nam powód, by mieć nadzieję … nadzieję na pokój w przyszłości. - Maria Montessori
Bardzo nam się podoba Wasz pomysł. Zostało nam jeszcze trochę rzeżuchy więc może zdążymy jeszcze przed świętami ;-)
OdpowiedzUsuńBuziaki dla pracusiów wielkanocnych ;-)
PS. Już odpisuję, jak zwykle z poślizgiem :-)
Bardzo ale to bardzo mi się podoba. Tylko czy zdążę.....
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł! Spróbujemy ale już chyba w przyszłym roku...
OdpowiedzUsuńgenialne :)
OdpowiedzUsuńAle za późno chyba nie jest, zdąży urosnąć od dzisiaj do niedzieli :)
Pozdrawiam Kasieńko :)
Kasiu, tak dawno Cię tu nie było! Fajnie, że wpadłaś:)
Usuńooo! super!
OdpowiedzUsuńDziewczyny, nasza rzeżucha już się zieleni! Można przykryć czymś zanim zacznie kiełkować, bo wtedy szybciej kiełkuje. Myślę, że od dziś do niedzieli spokojnie wyrośnie. Możecie jeszcze namoczyć ziarenka wcześniej...
OdpowiedzUsuńKasiu, ja jestem tutaj cały czas :), czasem aż mnie kusi napisać gdzie jesteś jak się długo nie pokazujesz ;)
OdpowiedzUsuńJa postawiłam w łazience dzisiaj rano i przykryłam miską, i już po kilku godzinach widać że zaczyna kiełkować, także spokojnie zdążycie :)