Blog się zmienił, ma być o mnie, więc będzie o mnie:) O moich przemyśleniach. Chciałabym się z Wami nimi podzielić i zaprosić do dyskusji. Podkreślam: będą to moje przemyślenia, po prostu MOJE!
Jakiś czas temu zauważyłam, że niektórzy Rodzice łatwo wydają osądy na temat swoich dzieci. Jak często słyszycie: on jest taki niegrzeczny (cokolwiek oznacza słowo niegrzeczny!), taki nieposłuszny, taki uparty, taki mądry, taki sprytny, taki... ? Jednym słowem przyklejamy dziecku łatkę i załatwione. On jest uparty i już, nie mam sobie nic do zarzucenia, starałam się, ale on jest uparty, więc mam czyste sumienie... Łatwo, co?
No to ja chciałam napisać o tym, jak łatwo zrobić tym krzywdę dzieciom (oceniając innych krzywdzimy też siebie, ale o tym nie chcę tu pisać).
Wyrządzamy krzywdę dzieciom bo:
- nie zastanawiamy się dlaczego "on jest nieposłuszny", a to powinna być rola rodzica, którego obowiązkiem jest wychowywać, a nie oceniać i przyjmować stan rzeczy jako z góry ustalony! Jeśli zamiast szukać odpowiedniej łatki dla dziecka, postaralibyśmy się poszukać przyczyn zachowań dla nas nieakceptowalnych, pewnie mielibyśmy większą rodzicielską moc.
- dziecko łatwo wchodzi w narzucane przez rodziców role, jeśli odpowiednio dużo razy usłyszy, że jest nieposłuszne, to zapewne samo zacznie tak o sobie myśleć, a wtedy rozwiązania są co najmniej dwa: albo zaakceptuje taki stan rzeczy i po prostu będzie nieposłuszne, albo (nie wiem co gorsze) będzie starać sie udowodnić rodzicom i sobie, że to nieprawda i cały czas będzie żyć w poczuciu niskiej samooceny i przeświadczeniu, że jest przez rodziców nieakceptowany.
I jeszcze jedno na koniec: te przemyślenia przyszły do mnie dzięki temu, że uczę się jak nie oceniać, jak oddzielić ocenę zachowań od oceny dziecka...