Taki tytuł ma książka, z której uczyłam tego przedmiotu nieco starsze "dzieci". Teraz musiałam zmierzyć się z prośbą nieco młodszych: mamusiu, mówiłaś, że możemy uczyć się tego co chcemy, więc możemy pouczyć się rachunku prawdopodobieństwa?
hmmm, no tak... jasne, tylko od czego zacząć...
Zaczęliśmy więc od linii prawdopodobieństwa: narysowałam oś, opisałam ją (moje dziecko koniecznie musiało dodać swoje podpisy, które wg niego lepiej opisywały tę oś!),
a potem wzięliśmy karteczki samoprzylepne, wymyślaliśmy różne zdarzenia, określaliśmy szanse ich zajścia i przyklejaliśmy w odpowiednich miejscach:
Potem wrzuciliśmy do woreczka dwa klocki: biały i czerwony i losowaliśmy, długo... zapisując wyniki losowania na wykresie słupkowym. Potem dołożyliśmy jeden klocek czerwony i powtórzyliśmy losowania. A potem dzieciaki wymyślały różne zbiory, stawiały hipotezy, losowały, zapisywały i ... pilnowały, żeby Nasza Mała Księżniczka nie zaburzała wyników!:)
A potem były różne kolorowanki dla młodszych:
I ciekawsze łamigłówki dla starszych:
Spodobało się! Dzisiaj w aucie moje dziecko bawiło się 5 różnymi kartami, mówiąc: mam pięć kart, szansa, że ułożę je właśnie tak to 1 do 120... Tak, tylko skąd Ty to dziecko wiesz???
Z książki, mamusiu...;)
Wow, matematyka u was nie ma tajemnic :)
OdpowiedzUsuńJak zwykle szacunek :) Idę na korki do Ciebie.. A może jakieś warsztaty? Co Ty na to? :)))
OdpowiedzUsuńbardzo fajne to wszystko przedstawione!
OdpowiedzUsuńO jak dobrze - poproszę o ciąg dalszy!
OdpowiedzUsuńhej, moj szacunek !:) a czy moge wiedziec skąd wziełaś te worksheet z zadaniami dla dzieci? (how likely?)to jakas książka czy internet? pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńA my w Przypadkowie:
OdpowiedzUsuńhttp://bajdocja.blogspot.com/2014/11/prawdopodobienstwo-w-przypadkowie.html
;-)